Jako dumny, ale też wiecznie zatroskany tata dwójki niesamowicie energicznych przedszkolaków, spędziłem w swoim życiu niezliczone godziny na poszukiwaniu idealnego sprzętu zimowego. Sprzętu, który w równej mierze połączy w sobie dwa najważniejsze dla mnie i dla mojej żony aspekty: maksymalną radość z beztroskiej zabawy na świeżym powietrzu oraz absolutne, bezkompromisowe bezpieczeństwo moich dzieci. W dzisiejszych czasach półki sklepowe uginają się od wymyślnych gadżetów, a producenci prześcigają się w serwowaniu nam kolejnych obietnic bez pokrycia.
Pamiętam jak dziś, kiedy pierwszego śnieżnego popołudnia stanąłem w sklepie sportowym z zamiarem zakupu sanek dla mojego najmłodszego syna. Moją uwagę od razu przykuł ogromny, innowacyjny model wyposażony w grube sprężyny zawieszenia umieszczone tuż pod siedziskiem. Przyznam szczerze, uśmiechnąłem się wtedy ironicznie pod nosem i pomyślałem – „Amortyzatory w sankach? Serio? Co to jest, samochód rajdowy? Przecież my za dzieciaka zjeżdżaliśmy na kawałku twardego linoleum, na workach wypchanych słomą albo na zespawanych przez wujka stalowych płaskownikach i nic nam nie było!”. Zanim przejdę do głębokiej analizy, jeśli nadal wahasz się nad wyborem konkretnego typu podwozia dla swojej pociechy, koniecznie, ale to koniecznie przeczytaj obszerny artykuł na naszym blogu: sanki tradycyjne czy z amortyzatorami – kompletne porównanie modeli Sport i Duo Sport. Ja postanowiłem jednak zaryzykować. Kupiłem model z zawieszeniem, by na własnej skórze (i na kręgosłupie mojego syna) sprawdzić, czy to tylko chwyt marketingowy, czy może rewolucja na miarę XXI wieku.
Szukasz sprawdzonych rozwiązań?
Sprawdź naszą ofertę najwyższej jakości akcesoriów. Solidne wykonanie gwarantowane przez firmę Mikrus.
Zobacz produkty w sklepieSpis treści
Fizjologia młodego organizmu: Dlaczego kręgosłup dziecka potrzebuje dodatkowej, zaawansowanej ochrony?
Zanim przejdziemy do samych wrażeń z jazdy, pochylmy się na moment nad fizjologią. Dziecięcy kręgosłup, w przeciwieństwie do kręgosłupa osoby dorosłej, jest nadal w fazie niezwykle intensywnego, kształtującego rozwoju. Struktury chrzęstne są miękkie, podatne na odkształcenia i bardzo wrażliwe na mikrourazy. Kiedy zjeżdżasz rozpędzony ze stromej, osiedlowej górki na sankach, z pozoru miękki, biały i puszysty śnieg tak naprawdę często kryje pod sobą zmrożone na kość, twarde jak beton grudki lodu, ukryte kamienie i nierówności wyżłobione przez buty innych ludzi.
Klasyczne, twarde sanki pozbawione systemu tłumienia drgań bezlitośnie i bezpośrednio przekazują każdą taką drobną nierówność z płóz wprost do drewnianych desek siedziska, a stamtąd niczym wibrator udarowy uderzają prosto w miednicę i kręgosłup Twojego roześmianego dziecka. Efekt? Wystarczy przypomnieć sobie, jak bolą plecy, gdy na rowerze ze sztywną ramą wpadnie się w dziurę. Dziecko może tego nie zauważyć w ferworze wspaniałej zabawy i adrenaliny, ale jego układ kostny mocno dostaje w kość. Amortyzacja przestała być w moim mniemaniu wymysłem, a stała się logicznym, medycznym uzasadnieniem poprawnego rozwoju postawy.

Wielki test na wymagającym stoku – system sprężyn zderza się z rzeczywistością
W naszym wielkim, rodzinnym teście bojowym wykorzystaliśmy przepiękny, flagowy model granatowych sanek Duo Sport. Producent chwali się potężnymi gabarytami – długość całkowita tych sanek wynosi imponujące 123 cm. Konstrukcja ramy, pomimo swoich dużych rozmiarów, okazała się niezwykle lekka, a przy tym niesamowicie sztywna dzięki zastosowaniu profilowanej rury stalowej.
Ciągnąc sanki pod górę, doceniłem płynnie regulowaną wysokość prowadnicy, która wysuwa się aż do 110 cm. Koniec z garbieniem się i bolącymi krzyżami rodzica! Ale to zjazd miał być ostatecznym sprawdzianem. Wsadziłem mojego synka na wygodne, wyłożone dedykowanym materiałem siedzisko, oparł się on o bezpieczne oparcie mierzące aż 44 cm wysokości, które otuliło go niczym sportowy fotel w samochodzie wyścigowym, i ruszyliśmy w dół po mocno „zmęczonym”, osiedlowym stoku.
Efekt? Powiem krótko, bez owijania w bawełnę – to jest zupełnie, ale to zupełnie inna liga zimowej jazdy. Różnica jest kolosalna. Kiedy wpadliśmy przy dużej prędkości w twardą, oblodzoną koleinę pozostawioną przez traktor odśnieżający ścieżkę, zamiast spodziewanego, bolesnego i tępego dobicia, poczuliśmy zaledwie przyjemne, sprężyste zakołysanie. Potężne sprężyny pod siedziskiem idealnie zaabsorbowały uderzenie, kompresując się na ułamek sekundy i chroniąc kręgosłup synka przed jakimkolwiek wstrząsem. Młody tylko zaśmiał się wniebogłosy, a ja odetchnąłem z ogromną ulgą.
Podsumowanie taty: Warto dopłacić do zdrowia
Zrozumiałem wtedy, że zastosowanie amortyzatorów w sankach dziecięcych nie ma nic wspólnego ze zbędnym gadżeciarstwem czy szukaniem prestiżu na stoku. To niezwykle mądre, odpowiedzialne i prozdrowotne rozwiązanie inżynieryjne. Wymiary, jakość użytych materiałów i ergonomia modelu Duo Sport sprawiają, że to inwestycja na wiele sezonów intensywnego użytkowania. Płozy są na tyle grube, że wytrzymają lata tarcia, a możliwość regulacji i dopasowania ułatwia życie każdego z rodziców.
Zdecydowanie polecam to rozwiązanie każdemu troskliwemu rodzicowi. Nie pozwólcie, by chwilowa chęć zaoszczędzenia kilkudziesięciu złotych odbiła się negatywnie na zdrowiu Waszych najdroższych pociech. Jeśli macie w planach długie, zimowe spacery po wyboistych, leśnych ścieżkach lub agresywne zjazdy z osiedlowych górek – amortyzacja to dzisiaj absolutny „must have”. Do zobaczenia na stoku!